Czysta przyjemność – właśnie tak nazywam podobne śluby, podczas których spotykam wyjątkowych ludzi. Nie chodzi tu tylko o parę młodą, ale o całe towarzystwo począwszy od gości weselnych, aż po księży. Największe wrażenie robiło na mnie zgranie całej tej ekipy, która zarażała swoim optymistycznym nastawieniem do życia. Nawet Emilia jakiś czas po ślubie mówiła mi, że na nagraniach filmowych wyglądam jakbym również bardzo dobrze się bawił podczas wesela. Pamiętam tylko, jak np. tworzyłem z gośćmi weselnymi krąg, radośnie z nimi potańcując (czego się nie robi, żeby się zaaklimatyzować w nowym otoczeniu? ;) Później umierałem ze śmiechu, na widok różnych zabaw i to nie tylko tych oczepinowych. Tak, ten dzień na pewno będę mile wspominał!
Emilio i Krzysztofie, życzę wam wszystkiego najlepszego i dziękuję za możliwość fotografowania waszego ślubu!

Jeszcze kilka słów o sesji plenerowej, którą wykonaliśmy w wyjątkowym miejscu. Pierwsze zdjęcia z kościoła w Żeliszowie widziałem dobre kilka lat temu. Miałem nadzieję, że kiedyś odwiedzę to magiczną lokację, która już od samego początku zrobiło na mnie spore wrażenie. Jednak zawsze brakowało mi czasu, żeby się tam wybrać. W końcu los się do mnie uśmiechnął. Na mojej drodze spotkałem ludzi, których fotografowałem na ich własnym ślubie i dodatkowo mieszkających niedaleko od tytułowej wsi. Trafiła się więc idealna okazja, by nadrobić turystyczne zaległości. Do podjęcia ostatecznej decyzji o tej podróży potrzebowałem skonsultować się ze znajomym fotografem Kubą, który całkiem niedawno gościł w tym kościółku. Dowiedziałem się kilku informacji a najważniejsza to ta, że nadal można wejść do środka – chyba nikt nie chciałby jechać ponad 120km. żeby pocałować przysłowiową klamkę ;)

Na miejscu okazało się, że budowla cieszy się dużą popularnością. Musieliśmy czekać, aż zakończy się sesja fotograficzna pewnego małżeństwa z Belgii, później przyjechali turyści z Wrocławia. Kultura zobowiązuje, więc grzecznie czekaliśmy na swoją kolej. Punktem krytycznym było dostanie się do środka świątyni. Niewielki otwór w ścianie dawał jasno wszystkim do zrozumienia, że łatwo się tam nie dostaniemy. To był jeden z tych momentów w których żałuję, że jestem taki wysoki – drugim np. jest częsta sytuacja gdy chcę sobie kupić jakiś fajny ciuch, a tu takiego rozmiaru nie mają…
Koniec końców weszliśmy do środka. To co zobaczyłem wewnątrz, robiło ogromne wrażenie. Chociaż budynek jest cały zdewastowany, to jednak nie byłem jeszcze w tak klimatycznym i niesamowitym miejscu. Bardzo się cieszę, że moja wycieczka w końcu doszła do skutku.

Ok, koniec czekania – pora na zdjęcia! Miłego oglądania :)

I na koniec kilka strzałów zza kulis:


POPRZEDNI NASTĘPNY
Profesjonalny retusz w Photoshopie - Poradnik Dagmara i Zbyszek - reportaż i sesja ślubna

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *